Kapitał wysokiego ryzyka najwyraźniej uznał, że świadome ekspresy do kawy i roboty magazynowe to nowy fintech. W pierwszym kwartale 2026 roku inwestorzy wpompowali w startupy z sektora robotyki i „fizycznej sztucznej inteligencji” oszałamiające 16,3 miliarda dolarów w ramach 492 transakcji – wynika z najnowszych danych Pitchbook, na które powołuje się gigant venture capital Andreessen Horowitz (a16z). To nie jest zwykłe ożywienie na rynku; to pionowy start rakiety sygnalizujący masową migrację kapitału z czystego software’u w stronę namacalnego, zmieniającego świat sprzętu.
Aby uświadomić sobie skalę tego inwestycyjnego szaleństwa: wartość transakcji w tym jednym kwartale jest około 4,5 raza wyższa, a ich liczba dwukrotnie większa niż średnia kwartalna z lat 2021–2025. Ten potężny zastrzyk gotówki sprawił, że robotyka – kategoria, która jeszcze w 2016 roku ledwo majaczyła na radarach – stała się drugą siłą na rynkach prywatnych, bezceremonialnie spychając fintech i systemy płatności z ich dotychczasowego tronu. Za ten gwałtowny skok odpowiadają przede wszystkim gigantyczne „megarundy” finansowania dla takich firm jak Shield AI, Saronic oraz Neura Robotics.
Dlaczego to ma znaczenie?
To coś więcej niż tylko pogoń inwestorów za nowym, lśniącym trendem. To strategiczny zakład na to, co a16z nazywa „rotacją w stronę atomów”. Przez dekady rynkową mantrą było hasło „oprogramowanie zjada świat”, a fundusze VC polowały na modele biznesowe typu asset-light, niewymagające fizycznej infrastruktury. Dziś „smart money” twierdzi, że kolejne bilionowe okazje leżą w hardwarze, który zyskał nowe życie dzięki inteligentnemu oprogramowaniu. Logika jest prosta: AI to ostateczny klucz, który uwalnia potencjał robotyki, pozwalając jej wyjść poza powtarzalne zadania fabryczne i zmierzyć się ze skomplikowanymi problemami w obronności, logistyce, a docelowo – w naszych domach.
Czy mamy do czynienia z bańką? Przy niemal 500 domkniętych transakcjach w zaledwie trzy miesiące widać, że kapitał płynie szerokim strumieniem i nie ogranicza się tylko do kilku medialnych projektów humanoidów. Jednak branżowi wyjadacze ostrzegają przed „hardwarowymi turystami” – inwestorami nowymi w tym sektorze, którzy nie doceniają brutalnej trudności budowania i skalowania fizycznych produktów. Choć długofalowy trend ku automatyzacji jest niezaprzeczalny, droga przed nami będzie prawdopodobnie usłana roztrzaskanymi prototypami i przepaloną gotówką. Na razie fundusze VC postawiły swoje żetony i nie jest to kolejna aplikacja do zamawiania jedzenia. Stawiają na atomy i grają o najwyższą stawkę.

