W ruchu, który można podsumować krótkim: „podczas gorączki złota sprzedawaj łopaty”, niemiecki gigant technologiczny Bosch ogłosił, że rzuca się na głęboką wodę rynku robotów humanoidalnych. Firma nie zamierza jednak budować własnego robota, lecz chce stać się kluczowym dostawcą technologii dla całej branży. Podczas wydarzenia Bosch Connected World (BCW) 2026 w Berlinie, koncern ujawnił strategię walki o „biznes wart miliardy”, oferując komponenty, które mają stać się fundamentem nowej generacji dwunożnych maszyn.
Bosch pozycjonuje się jako główny dostawca „mózgu i układu nerwowego” dla współczesnej robotyki. W tym celu powołano nową, dedykowaną spółkę-córkę – Robert Bosch Robotics GmbH, której zadaniem jest rozwój i industrializacja nowoczesnych rozwiązań robotycznych. Inicjatywę tę wspiera nowo powstałe centrum Bosch Robotics Center China (BROC), mające na celu przyspieszenie prac nad „fizyczną sztuczną inteligencją” (Physical AI) w tamtym regionie. Strategia opiera się na wykorzystaniu ogromnego doświadczenia produkcyjnego firmy w dostarczaniu precyzyjnych silników elektrycznych, potężnych serwonapędów oraz otwartej platformy ctrlX AUTOMATION od działu Bosch Rexroth.
Kluczowym elementem tej sprzętowej układanki jest dominacja Boscha w dziedzinie systemów mikroelektromechanicznych, czyli czujników MEMS. Te miniaturowe komponenty zapewniają robotom niezbędny zmysł dotyku, pozwalający na precyzyjne operowanie przedmiotami. Według analityków z Yole Group, rynek czujników MEMS do 2030 roku przekroczy wartość 19,2 miliarda dolarów. Stefan Hartung, prezes zarządu Bosch, przedstawił tę szansę w wymowny sposób: „Człowiek posiada 4 miliony receptorów dotyku. Gdybyśmy chcieli zbudować roboty z taką samą ich liczbą, to czteroletnia światowa produkcja czujników wystarczyłaby na zaledwie 12 500 maszyn”.
Aby przyspieszyć realizację swoich ambicji, Bosch stawia na silne partnerstwa. Firma współpracuje z niemieckim startupem Neura Robotics w zakresie rozwoju robotów kognitywnych oraz z innymi liderami branży, w tym z brytyjską firmą Humanoid, pomagając im przenieść prototypy na skalę masowej produkcji.
Dlaczego to ważne?
Strategia Boscha to potężny sygnał zaufania dla całego sektora robotyki humanoidalnej. Zamiast wchodzić w kapitałochłonną walkę o zbudowanie kompletnego humanoida, Bosch wykonuje wyrachowany ruch, stając się nieodzownym dostawcą dla wszystkich graczy na rynku. To podejście „handlarza bronią” minimalizuje ryzyko bezpośredniej konkurencji z pionowo zintegrowanymi gigantami, takimi jak Tesla czy Figure, jednocześnie maksymalizując zasięg rynkowy.
Dostarczając fundamenty – od czujników dotyku po platformy sterowania ruchem – Bosch tworzy scenariusz, w którym jego technologia może stać się standardem branżowym, podobnie jak procesory Intela w komputerach PC czy układy NVIDIA w świecie AI. To sprytne, obarczone mniejszym ryzykiem zagranie wykorzystuje istniejącą potęgę przemysłową Boscha i może uczynić go jedną z najbardziej wpływowych firm w nadchodzącej rewolucji robotycznej, nawet jeśli nigdy nie sprzeda ani jednego kompletnego robota pod własną marką.